wtorek, 16 grudnia 2014

40. Betlejemskie Światełko Pokoju- Kraków

      BŚP- Czyżby powtórka z rozrywki?                          

 Chcesz wiedzieć jak to było rok temu?Kliknij tutaj      

Dnia 14. 12. 2014 roku Awangarda wraz pozostałymi drużynami z hufca wybrała się na Betlejemskie Światełko Pokoju do Krakowa. O godzinie 14 spotkaliśmy się pod hufcem skąd po zniesieniu z góry lampionów oraz sztandaru wyjechaliśmy autobusem do Krakowa. W busie były już drużyny z Lipnika oraz z Dobczyc. Udział wzięli: dh Paulina Sorocka, dh Julia Ingarden, dh Radek Zduń oraz dh Weronika Brytańczyk. Znowu wracamy do tych czasów co na wyjazdach były tylko cztery osoby.
Droga do Krakowa minęła nam śpiewająco. Po drodze minęli nas jacyś sławni generałowie. W Krakowie nie było tak zimno jak rok czy dwa lata temu. Było w sam raz. Gdy wysiedliśmy z autobusu przemaszerowaliśmy pod zamek „Wawel” gdzie czekaliśmy na drużyny harcerskie, które brały udział od samego rana w grze miejskiej. Gdy wszyscy doszli wyszliśmy na plac apelowy gdzie trwał apel. Po apelu przemaszerowaliśmy w kolumnie „szóstkowej” do kościoła Mariackiego. W czasie marszu oczywiście nie zabrakło „Siała baba mak”, „Komolama” oraz wielu innych okrzyków. Gdy weszliśmy wszyscy do kościoła i w jakiś sposób wszyscy pomieściliśmy się rozpoczęła się Msza Św. Po mszy wyszliśmy na rynek gdzie Światełko z Betlejem zostało przekazane w ręce wszystkich komendantów. Tam również podzieliliśmy się opłatkami. Oczywiście nie zabrakło tego rocznej atrakcji czyli buchającego ogniem kosza z pod balonu. Nie zapomnijmy również o tym, że Radek był w sztandarze!
Szkoda, że tak mało osób od nas wzięło udział. Ale cóż. Oczywiście zadzwoniliśmy wcześniej po naszych rodziców. W Myślenicach byliśmy ok godziny 20. Każdy z nas na pewno długo będzie pamiętał o tym wydarzeniu! Do zobaczenia na zbiórce!

(Zdjęcia zostaną dodane później) 


Wpisu dokonała: Weronika Brytańczyk 

sobota, 13 grudnia 2014

39. Szlachetna paczka dla pani Haliny

Pakujemy paczki 

W dniu 12. 12. 2014 odbyła się szybka zbiórka drużyny, której celem było zapakowanie prezentów na Szlachetną Paczkę. Uczestniczyli w niej: dh Paulina Sorocka, dh Tomasz Janas dh Julia Ingarden, dh Justyna Podmokły, dh Ania Kordula, dh Weronika Brytańczyk oraz gościnnie zuchenka Lena Ceranowicz.
Najpierw zebraliśmy wokół świeczkowiska, które rozpaliła dh Ania. Wprawdzie szło jej to dość mozolnie, ale po kilku próbach udało się jej rozpalić. Później Paulina powiedziała nam kilka słów o oszczędzaniu i ofiarności. O tym jak ważna jest pomoc dla innych, i że gdy my pomagamy to pomoc wróci do nas podwójnie większa. Następnie wzięliśmy się za pakowanie prezentów dla pani Haliny. Wszyscy mamy głęboką nadzieję, że nasza paczka spodoba się jej. Później ozdobiliśmy paczki wstążkami, a po zgaszeniu świeczkowiska przez Anię i po zaśpiewaniu "Bratniego słowa", rozeszliśmy się do domów.





Wpisu dokonała: Julia Ingarden







Zawozimy paczki

W dniu 13. 12. 2014 dh Jola, dh Paulina oraz dh Weronika zawiozły prezenty dla pani Haliny do sztabu w Myślenicach. Wcześniej dh Paulina wraz ze znajomymi zawiozła do sztabu węgiel w 13 workach. Było to nie lada wyzwanie… Ale dla Awangardy nie ma nic trudnego! Na miejscu czekała na nas pani która nam opowiedziała jak szczęśliwa była pani Halina gdy zobaczyła, że przywieźli jej dopiero tylko węgiel a to przecież nie cała paczka! Za udział dostaliśmy certyfikat, kartkę świąteczną z opłatkami, dużą czekoladę Milkę oraz czerwone tajemnicze pudełeczko. Zapowiada się na ciekawą przyszłą zbiórkę. Do zobaczenia! Niech nikogo nie zabraknie!
             


Wpisu dokonała: Weronika Brytańczyk

38. Awangardowa wersja mapy Afryki!

Awangarda tworzy "tylko" Awangardowe dzieła

W dniu 05. 12. 2014 odbyła się zbiórka Awangardy. Miał się odbyć wtedy bieg drużyny, ale jako że, trzeba było zrobić mapę Afryki jaką sobie wyobrażamy na konkurs, to zostaliśmy w hufcu. W zbiórce wzięli udział : dh Paulina Sorocka,  dh Julia Ingarden, dh Jan Malczewski, dh Radek Zduń oraz dh Weronika Brytańczyk.

Była jednak pewna trudność: nie mięliśmy konturów Afryki! Zgubiliśmy mapę!Jednak Awangarda by nie potrafiła sobie poradzić? Przekalkowaliśmy mapę z plakatu i zabraliśmy się do pracy. Niestety chłopaki z zastępu "Peiperów", czyli  Radek i Jasiek, nie brali udziału w tworzeniu naszego arcydzieła, ponieważ mieli inne plastyczne zadanie do wykonania. Musieli zrobić kartki świąteczne dla wybranych drużyn. Mimo braku pomocy chłopaków świetnie sobie poradziłyśmy i po zakończeniu zbiórki odśpiewaliśmy tradycyjnie "Bratnie słowo", a jeszcze tego samego dnia nasza praca została wysłana przez Julię do Kwatery Głównej ZHP. Trzymajmy za naszą kreatywną pracę kciuki! A kto wie? Może to właśnie nasza Awangardowa mapa Afryki wygra ten konkurs? Kto wie? Do zobaczenia na następnej zbiórce!






Wpisu dokonała: Julia Ingarden

niedziela, 30 listopada 2014

37. Weekend w Lachowicach-biwak językowy.

Tyle zdjęć! Tyle wspomnień, a to jeszcze nie wszystkie!

W dniach 22-23. 11. 2014 roku odbył się już drugi biwak Awangardy! Co najlepsze w tym biwaku było nas 3 razy więcej niż ostatnim razem na Niemcowej! Udział w biwaku wzięli: dh. Paulina Sorocka, dh. Asia Proszek, dh. Ewelina Widlak, dh. Justyna Podmokły, dh. Gabriela Jamróz, dh. Jan Malczewski, dh. Jan Kaleta, dh. Dominik Widlak oraz dh. Weronika Brytańczyk. Biwak ten nie był tylko „zwykłym biwakiem” był to „biwak językowy”.
                Wszyscy razem spotkaliśmy się o godzinie 8 rano przy przystanku dla busów. Tradycyjnie czekaliśmy na spóźnialskich. Gdy już byli wszyscy wsiedliśmy do busa jadącego na Kraków, lecz nie jechaliśmy do samego Krakowa. W Podlesiu przesiadaliśmy się do busa jadącego w stronę Suchej Beskidzkiej. Czekając na przystanku graliśmy w mafię. Najciężej było wciągać i wyciągać plecaki z busów. Gdy wsiedliśmy do busa droga do Lachowic minęła nam szybko. Stamtąd wyruszyliśmy w drogę już o własnych siłach. Ubraliśmy nasze plecaki na plecy i ruszyliśmy!
                Szliśmy, rozmawialiśmy, żartowaliśmy aż zrobiliśmy pierwszą przerwę. Chłopaki między czasie poszli do sklepu po zakupy na obiad gdyż każdy zastęp miał przygotować dla siebie obiad. Po krótkiej przerwie ruszyliśmy niebieskim szlakiem w stronę schroniska. Przechodziliśmy przez tory, a gdy nie jechał pociąg zrobiliśmy sobie przy nich na pamiątkę zdjęcie. Tradycyjnie zrobiliśmy sobie również zdjęcie w lustrze drogowym. Po czym wyruszyliśmy w drogę a dokładniej to w las. Droga była w pewnej części z błota a czasem to nawet były jeziora błotne. W drodze do schroniska droga minęła nam można powiedzieć śpiewająco. Po dotarciu do schroniska natychmiast wszyscy się przebrali w ciepłe ubrania i dla rozgrzania się rozpoczęliśmy od razu od przygotowania obiadów. Każdy z zastępów przygotował bardzo pyszne obiady. Gdy wszyscy zjedli obiad poszliśmy na górę gdzie doszkalaliśmy Weronikę w grę „Prawo dżungli”. A gdy skończyliśmy grać rozpoczęliśmy główny cel biwaku czyli naukę języków obcych. Pierwsze zajęcia poprowadziła Justyna ucząc nas języka francuskiego. Podczas zajęć uczyliśmy się przedstawiać, liczyć oraz czytać wiersze. Drugie zajęcia poprowadziła Weronika ucząc nas języka rosyjskiego. Podczas tych zajęć też uczyliśmy się podstaw języka, pisaliśmy swoje imię cyrylicą oraz uczyliśmy się dwóch wierszyków po ukraińsku.
 Gdy skończyliśmy się uczyć postanowiliśmy urządzić śpiewogranie. Śpiewaliśmy a czas nam bardzo szybko minął przy okazji nauczyliśmy kilku nowych piosenek. Gdy śpiewogranie doszło końca poszliśmy się umyć i przy okazji zagraliśmy raz jeszcze w „Prawo dżungli”. Następnego dnia zastęp chłopców przygotował nam na śniadanie omlety, a po śniadaniu zabraliśmy się za pakowanie i wytrzepywanie koców. Gdy skończyliśmy zeszliśmy na dół by się pożegnać i podziękować za nocleg. Ubrani ciepło zrobiliśmy pamiątkowe zdjęcie i wyruszyliśmy w drogę powrotną z nadzieją, że zdążymy na msze w kościele. Schodziło nam się dużo szybciej i łatwiej niż wchodziło lecz i tak nie brakowało błota. Gdy zeszliśmy poszliśmy na msze do miejscowego kościoła, gdzie spotkaliśmy nauczyciela angielskiego, który nas kiedyś uczył. Nauczyciel załatwił nam krótkie zwiedzanie kościoła. Lekcja historii nam się na pewno przydała. Po tej lekcji udaliśmy się na przystanek, gdzie czekaliśmy na nasz bus. Przy okazji zagraliśmy oczywiście w „Prawo dżungli”. Nie obyło się bez krwawych starć. Gdy przyjechał po nas bus droga powrotna w ogóle minęła nam jeszcze szybciej.
                W Myślenicach byliśmy ok. 15. Każdy z nas biwak ten na pewno zapamięta inaczej, ale wspomnienia zostają te same. Może na następnym biwaku będzie nas jeszcze więcej?




"Praawo dżuungli"

                                                                Wpisu dokonała: Weronika Brytańczyk
(To nie wszystkie zdjęcia, reszta zdjęć zostanie umieszczona w karcie ze zdjęciami)

sobota, 29 listopada 2014

36. Skończyliśmy szyć nasze torby! A wy?

Szyliśmy, szyliśmy i uszyliśmy!

Dnia 21. 11. 2014 roku, zdziwieni a zarazem dumni z naszej kadry za wspaniałą akcję niespodziankę, którą przygotowali w naszej szkole przyszliśmy o godzinie 18:15 do hufca na zbiórkę.
Udział w dzisiejszej zbiórce wzięli: dh. Paulina, dh. Julia Ingarden, dh. Zuza Bogacz, dh. Anna Kordula, dh. Asia proszek, dh. Justyna Podmokły, dh. Gabriela Jamróz, dh. Jan Kaleta oraz dh. Weronika Brytańczyk nie zapominając o druhnie Joli, która pomogła nam w szyciu torebek na ogniki.
Dziś kończyliśmy niestety naszą przygodę z szyciem, lecz nie martwiliśmy się tym gdyż druhna Jola obiecała, że za tak fajną współprace na pewno nas jeszcze odwiedzi. W dniu dzisiejszym obszywaliśmy brzegi oraz uchwyty torb a niektórzy ją dopiero zaczynali. Wszyscy świetnie się bawiliśmy. W sumie dawno na zbiórce Awangardy nie było aż tak dużo osób, które na dodatek mają talent do szycia! J Nie zorientowaliśmy się nawet gdy było już po 19, tak szybko minął nam czas! Wszyscy odśpiewaliśmy na koniec „Bratnie słowo” i szczęśliwi z pięknymi Awangardowymi torbami udaliśmy się do naszych domów.

                               Wpisu dokonała: Weronika Brytańczyk